Pośród niedokończonych spraw
„Your death will come on an ordinary day, in the middle of unfinished plans — and the world will continue without you."
„Śmierć przyjdzie po ciebie w zwykły dzień, pośród niedokończonych spraw — a świat potoczy się dalej bez ciebie."
Najpierw zrobiło mi się od tego smutno. Potem przyszła dziwna ulga. Bo skoro planów i tak nigdy się nie domknie, to może nie chodzi o to, żeby zdążyć — tylko żeby być tu naprawdę, póki się jest. W tej zwyczajnej chwili. Tej samej, w której to czytasz.
Tyle że im dłużej o tym myślę, tym mniej jestem pewien, czy w ogóle umiemy „być w zwyczajnej chwili" — ja czy ktokolwiek. Bo zwyczajna chwila jest trudna właśnie dlatego, że jest zwyczajna. Umysł traktuje ją jak korytarz do następnej rzeczy i prawie nigdy nie jesteśmy w tym korytarzu — już stoimy przy drzwiach na jego końcu. Mycie kubka jest „po to, żeby" mieć czysty kubek. Spacer — „po to, żeby" gdzieś dojść.
I może dlatego obecność nigdy nie przychodzi wtedy, gdy ją produkujemy. Przychodzi bokiem — w zachwycie, w żałobie, w pięknie, czasem w zwykłym zmęczeniu, kiedy autopilot na sekundę się zacina i nagle naprawdę jesteś tu. Słońce chowające się za horyzontem. Las. Cisza, w której nie planujesz następnego ruchu.
Nie umiem tego na stałe. Chyba nikt nie umie. Ale czasem się udaje — na chwilę przystanąć i być tu naprawdę. I może tyle wystarczy.